Reklama
Reklama
Reklama

Szpilkowy regał:

Kilka rzeczy, których nie wiesz o trwałej!

 

Z chwilą, kiedy człowiek pierwotny z jakiejś, bliżej nie znanej mi przyczyny, zaczął smarować swoje włosy błotem, myć je w strumieniu, wiązać rzemieniami i wtykać w nie kawałki kości, narodziło się fryzjerstwo.

Od tamtej pory bardzo wiele się w nim zmieniło, niezwykle szybko wygląd zewnętrzny stał się dla nas czynnikiem istotnym, determinującym niejednokrotnie powodzenie u płci przeciwnej, bądź osiągnięcie sukcesu. Nieustannie wymyślano coraz to nowe sposoby na upiększanie i zmianę fryzur, którymi obdarowała nas matka natura.

Ponieważ w ludzkiej naturze, chyba od zarania dziejów leży przekorność, także i we fryzjerstwie znalazła ona swoje odzwierciedlenie. Zaczęliśmy oglądać innych i zazdrościć im tego, czego sami nie mamy – niejednokrotnie z wzajemnością. Stąd blondynki zazdrościły brunetkom, a panie o włosach prostych z uwielbieniem spoglądały na kręcone włosy koleżanek. Tak obok ciągłej pogonie za efektywną zmianą kolorów włosów, zrodziła się potrzeba do trwałej zmiany ich kształtu.

Trwała zmiana kształtu włosów współcześnie nazywana jest trwałą ondulacją, skutki jej działania pozostają także po umyciu włosów, co odróżnia ją od innych metod kręcenia, ale zanim udało się opracować tak zwaną zimną trwałą, przedstawicielki różnych epok i szerokości geograficznych poddawały się dobrowolnie karkołomnym eksperymentom fryzjerskim.

Przełomem w pogoni za trwałymi lokami okazało się opracowanie tak zwanej ondulacji termicznej. Niemiecki fryzjer – eksperymentator opracował metodę trefienia włosów przy pomocy wysokich temperatur. Pierwszą demonstracje opracowanej przez siebie metody podjął w 1906 roku.

Pasma włosów moczył w roztworze zasadowym i nawijał spiralnie na metalowe wałki ustawione pod kątem prostym do głowy. Następnie każde pasmo owijał kawałkiem wilgotnej flaneli. Wałki utrzymywały specjalne pierścienie izolujące, aby uniknąć poparzenia skóry głowy. Na tak przygotowane wałki nakładano silnie rozgrzane metalowe tuleje, a następnie fryzjer nasączał je preparatem o kwaśnym odczynie, schładzał i suszył. Cały zabieg trwał pierwotnie kilkanaście godzin [1].

Przełomem w dziedzinie kręcenia włosów było odkrycie amerykańskich uczonych, którzy w 1942 roku opatentowali pierwszą technologie wykonywania trwalej ondulacji na zimno. Zmianę kształtu włosa uzyskiwano dzięki procesowi redukcji - miał on jednak niestety pewne wady. Często dochodziło do uszkodzeń włosów i silnego podrażnienia skóry głowy. Uzyskany był bardzo silny.

Od tamtej pory płyn i technologia wykonania trwałej ondulacji stale ulegają zmianą, a moda na trwałą wraca jak bumerang:) Zabieg ten był bardzo popularny w latach 80-tych i 90-tych dwudziestego wieku, ale ma swoich zwolenników aż do dziś. Szczególnym powodzeniem cieszy się trwała ondulacja wykonywana na bazie nietypowego nawinięcia włosów na wałki. Ciągle udoskonalane są również płyny do trwałej ondulacji, co sprawia, że nie jest to już tak inwazyjny zabieg jak przed laty.

Nadal jednak trzeba pamiętać, że decydując się na wykonanie trwałej ondulacji, zmienimy kształt włosa na zawsze, a więc nie tak łatwo będzie się z tego wycofać, jak w przypadku zmiany koloru włosów.  Niemniej tym z nas, którym natura poskąpiła fal, trwała i dobry fryzjer dają nadzieję na burzę loków. Jeśli chciałabyś wykonać ten zabieg w domu, płyn do trwałej najszybciej znajdziesz w kiosku na rogu, lub w osiedlowym sklepiku:). Szukałam w IBI, Bomi i w Naturze – na daremno.

W Rossmanie znajdziemy ziołowy płyn do trwałej ondulacji.


płyn do trwałej Delia Cosmetics Herbal Wave

pilski Rossman (8,39 zł)

 

tekst: Hanka

[1] Hulsken M., Kortekamp H., Fryzjerstwo wraz z poradami kosmetycznymi, rea 2006, s. 146

 



 

Aby móc dodawać komentarze musisz się zalogować.

PARTNERZY

 
REKLAMA
Reklama
Reklama