|
Piling enzymatyczny... ale, że o co w ogóle chodzi?
No właśnie! O pilingu słyszała chyba każda z nas, co niektóre, nawet od czasu do czasu stosują;) ale z babki prababki powtarzano nam, że jak chcemy coś z twarzy złuszczyć to trzeba się uprzednio porządnie natrzeć, że musi trochę piec, szczypać i generalnie się zaczerwienić, bo inaczej znaczy, że piling nie działa. Tu tymczasem znów naukowcy spłatali nam figla, bo piling enzymatyczny wystarczy nałożyć i... zrelaksować się na chwilkę przed telewizorem.
Oczywiście to tylko połowa prawdy, bowiem piling enzymatyczny nie jest tak skuteczny jak tradycyjny mechaniczny, czy kawitacyjny, jaki można wykonać w profesjonalnym salonie kosmetycznym. W naszym domowym spa powinien się jednak sprawdzić znakomicie, zwłaszcza jeśli mamy delikatną cerę ze skłonnością do pękania naczynek.
Ale od początku... Działanie pilingów enzymatycznych opiera się na właściwościach substancji pozyskiwanych z roślin (np. papai i ananasa), które rozpuszczają martwe komórki naskórka. Nie musimy ich zatem złuszczać mechanicznie, trąc drobinkami zawartymi w klasycznych pilingach, enzymy zawarte w kosmetyku zrobią to za nas.
Na delikatnie zwilżoną twarz nakładamy odpowiednią ilość pilingu enzymatycznego i relaksujemy się w wannie lub przed telewizorem. Musimy jedynie pilnować, aby kosmetyk nie wysechł zanadto. W tym czasie z naszej twarzy, szyi i dekoltu zniknie cały martwy naskórek, dzięki czemu cera stanie się świeża i delikatna oraz lepiej wchłonie substancje odżywcze zawarte na przykład w kremie. Piling warto wykonać przynajmniej raz w miesiącu, bo cykl złuszczania się naskórka trwa średnio 28 dni.
Pilingi enzymatyczne znajdziecie np. w pilskim Rossmanie.
|

Piling enzymatyczny Dermika
cena: 23,99 zł, pilski Rossman
|

Piling enzymatyczny Perfecta
cena: 9,90 zł, pilski Rossman |
tekst: Hanka
|