Reklama
Reklama
Reklama

Szpilkowy regał:

MICELE, czyli demakijaż prosty, jak nigdy.


Na rynku kosmetycznym regularnie pojawiają się nowe produkty do demakijażu. Każda z nas ma już z pewnością swoich faworytów w tej dziedzinie, ale przecież wszystkie lubimy nowości... Z przyjemnością przedstawiamy zatem micele – cząsteczki, dzięki którym, nasze codzienne zmagania z zanieczyszczeniem skóry, staną się o wiele łatwiejsze.

Płyny micelarne, na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy, podbiły rynek kosmetyczny. Aby zrozumieć na czym polega ten fenomen, trzeba przyjrzeć się nieco bliżej mechanizmom ich działania. Micele - to mikroskopijne gąbeczki, które składają się z cząsteczek wodnych i tłuszczowych. Te pierwsze doskonale przyciągają sebum i substancje tłuszczowe, drugie zaś łączą się z kurzem i zanieczyszczeniami. W ten sposób powstał świetny duet – główny składnik płynów micelarnych, po których użyciu nasza cera pozostaje wyjątkowo czysta.

Płyny micelarne mają konsystencję wody, dzięki czemu nie natłuszczają niepotrzebnie cery. Po ich użyciu rzadko występuje uczucie nieprzyjemnego napięcia skóry twarzy, ale przede wszystkim zapewniają szybki i skuteczny demakijaż. Doskonale usuwają sebum, zanieczyszczenia, kurz oraz resztki makijażu. Kosmetyk nadaję się do wszystkich rodzajów cery, także wrażliwej i problematycznej, bowiem zawiera niewielką ilość barwników, konserwantów i substancji zapachowych. Mogą je stosować również panie, których skóra nie toleruje zwykłej wody, bowiem ich bazę stanowią najczęściej wody termalne.

Jeszcze niedawno, na rynku dostępne były płyny micelarne tylko firm z „górnej półki” i uznawane były za kosmetyk elitarny. Teraz mamy do dyspozycji wiele produktów o zbliżonym składzie, za to w bardzo rozbieżnych cenach. Za płyn micelarny La Roche-Posay musimy zapłacić około 40 zł, płyn Biodermy to wydatek  rzędu 30 zł. Znajdziemy również ich tańsze odpowiedniki firmy Dax (ok. 10 zł), czy Ziaja (ok. 8 zł).

Konsystencja płynów sprawia, że nie są one może tak wydajne jak mleczka, czy żele, ale ponieważ lepiej radzą sobie z zanieczyszczeniami, do całkowitego usunięcia makijażu zużyjemy mniej nasączonych nimi płatków kosmetycznych, a więc w ogólnym rozrachunku powinno wyjść na to samo. Nam płyny micelarne przypadły do gusty i zachęcamy Was do ich przetestowania.


tekst: Hanka


 

Aby móc dodawać komentarze musisz się zalogować.

PARTNERZY

 
REKLAMA
Reklama
Reklama