W polskiej wiośnie, jak w dobrym menu – znajdziesz i zimniejsze, i cieplejsze kompozycje. Jak to przełożyć na modny makijaż?
Pamiętasz pewnie z lekcji plastyki, że kolory możemy podzielić na ciepłe i zimne. Mało tego, żeby nie było zbyt łatwo, wiele kolorów występuje w obydwu wersjach. Cała sztuka polega na tym, żeby umieć je rozróżnić i dobrać te najlepsze dla siebie. Ponieważ temat jest rozległy, poświęcimy mu jeden z kolejnych artykułów w tym dziale. Póki co, zaproponujemy coś i dla tych chłodnych (nie mylić z oziębłymi ;) i dla tych cieplejszych. Skąd masz wiedzieć, która opcja jest dla Ciebie? Najlepiej wypróbuj każdą i sprawdź, w której będziesz się czuła najlepiej.
Bierzemy się do roboty! Zakładamy, że masz już na twarzy podkład. Jeśli nie – zajrzyj do artykułu, w którym w prostych, żołnierskich słowach podpowiadamy, jak najlepiej go dobrać i nałożyć.
Przed przystąpieniem do nakładania cieni na powieki, możesz użyć specjalnej bazy pod cienie, albo po prostu omieść powieki sypkim, najlepiej transparentnym pudrem – dzięki temu kolory utrzymają się dłużej.
Tusz i eyeliner, których użyjesz mogą być wodoodporne – na pewno zapobiegnie to rozmazaniu makijażu, gdy dopadnie Cię nagły wiosenny deszczyk. Pamiętaj jednak, że taka maskara przy częstym stosowaniu potrafi osłabiać rzęsy, może też, u tych najwrażliwszych, powodować podrażnienia oka i ciężko się zmywać. Wodoodporny makijaż zarezerwuj więc raczej na specjalne okazje.
Przystawka - na zimno.
Z rozległej palety chłodnych zimowych barw wybieramy cztery, które wpadły nam dziś w oko: szarość – zimna z natury, oziębły brąz, zziębnięty beżyk i oliwka prosto z lodówki ;). Zaczynamy od najjaśniejszego z cieni. Nałóż go w wewnętrznym kąciku oka i rozetrzyj na górnej i dolnej powiece. Dodaj też trochę na łuku brwiowym.
Teraz złap za oliwkowy (chociaż może to być każdy inny, pod warunkiem, że chłodny, odcień zieleni). Nałóż cień na pozostałą część górnej powieki ruchomej.
Przyszła pora na szarość. Na dzień może to być jej jaśniejszy odcień, wieczorem możesz się pokusić o grafit, albo nawet czerń. Nałóż ją w kształt „banana”, czyli w miejscu załamania górnej powieki, ale tylko do wysokości nad źrenicą.
Już teraz wygląda to całkiem ciekawie, ale dodajmy jeszcze ziemisty, brązowy, akcent na dolnej powiece. Od zewnętrznego kącika oka, aż do wcześniej nałożonego beżu.
Całość wykończ czarną kredką, ale tylko na dolnej powiece. Rzęsy starannie wytuszuj, też na czarno.
Pamiętaj, że cienie powinny się płynnie łączyć. Jeśli na Twoim oku widać wyraźne granice kolorów – delikatnie rozetrzyj je czystym pędzelkiem, albo patyczkiem kosmetycznym. Pod kości policzkowe połóż, zamiast typowego różu, puder brązujący. Na usta wystarczy transparentny błyszczyk. Voila!