Reklama
Reklama
Reklama

Kuchnia na szpilkach:

Burger – wydaje Ci się, że to zwykły fast food?


Spróbuj naszych burgerów jagnięcych z ciabattą, kozim serem i sosem miętowym, serwowanych z domowej roboty frytkami z młodych ziemniaków i sałatką z serem Pecorino. Nie wejdziesz więcej do McDonald’s ;)

Gdyby ponad 100 lat temu pewien Teksańczyk o nazwisku Davis wiedział, że jego gorący kotlet podany na chlebie tostowym z sałatą i majonezem da początek wielkiej fali hamburgerowego szaleństwa, i opatentował swój wynalazek, żądając - powiedzmy - po 10 centów od każdego sprzedanego burgera na świecie, jego praprawnuki, a także praprawnuki praprawnuków  prawdopodobnie pływałyby w 100 metrowych basenach wypełnionych szeleszczącą zieleniną. I wcale nie mam na myśli sałaty, no a przynajmniej nie w dosłownym tego słowa znaczeniu ;)

W Polsce niezmiennie hamburger (i to w najlepszym wypadku!) kojarzy się z menu wielkich fastfoodowych koncernów, a w nieco gorszym - z ofertą wątpliwej jakości i czystości przydrożnych barów, gdzie swe  - nieco z przymusu  - niewybredne podniebienia raczą kawałem miękkiej buły z mikrofalówki, wzbogaconej sałatką szwedzką i kawałem mięsiwa (?) kierowcy TIRów i, będący w nieustannej pogoni za klientem, przedstawiciele firm farmaceutycznych.

Nawet moja Mama podczas wysłuchiwania relacji z wypraw do pobliskich pubów i restauracji informowana, że raczyliśmy się hamburgerem zaskoczona pyta: HAMBUREREEEEEM?? Podobnie zareagowała wczoraj kiedy poinformowałam ją, że podałam rzeczone danie na proszoną kolację... och, jakże wielka jej strata, że nie mogła dzielić z nami tej cudownej rozkoszy kiedy lekko roztopiony ser kozi łączył się wyborną nowozelandzką jagnięciną i łagodnym sosem miętowym...mmmm.

Tak proszę Państwa! Przedstawiamy nowe oblicze poczciwej bułki z kotletem, która z fastfoodowego przymusu stanie się wykwintną przyjemnością. Zapraszamy na jagnięce burgery serwowane w ciabatcie zapieczonej z kozim serem i otulone miętowym sosem, a do tego frytki z młodych ziemniaków i chrupiąca sałatka z włoskim owczym serem... I najważniejsze – wszystko jest bardzo, bardzo proste! A robi się to tak:

Składniki:

- 1 kg mielonego mięsa jagnięcego*

- 2 średnie cebule

- 3 łyżki musztardy łagodnej

- 3 łyżki musztardy ostrej

(bez ziarenek gorczycy)

- sól

- 2 duże ciabatty

- miękki kozi ser

- świeżo mielony pieprz

Do dużej miski wrzucamy mięso, drobno posiekaną cebulę, dodajemy musztardę, sól i świeżo zmielony pieprz (ilość przepraw wedle uznania, ja lubię adrenalinę i próbuję nieco surowego mięsa :) i w razie potrzeby doprawiam, jagnięcina jest jednak bardzo wyrazista, i nie trzeba jej doprawiać tak mocno jak mięso wołowe lub wieprzowe). Całość mieszamy i tyle! Proste, prawda? I w przeciwieństwie do tradycyjnych mielonych, podczas mieszania  nie narażamy naszych dłoni na bezpośredni kontakt z surowym jajkiem, którego bardziej nie lubię z uwagi na konsystencję, niż potencjalnie zadomowioną w nim salmonellę.  Ale, wracając do przepisu J Nastawiamy piekarnik na 150C. Mięso zakrywamy folią i odstawiamy na 15 minut, aby się przegryzło. W między czasie kroimy ciabattę na 8 równych kawałków (mnie więcej 8 – 9 cm długości) każdy kawałek przekrawamy wzdłuż na pół i opiekamy w tosterze. Kiedy wszystkie chlebki są opieczone układamy je na blasze lub kratce, połowę przykrywamy kozim serem i wstawiamy na środkową półkę do piekarnika - ciabatta ma pozostać ciepła, a ser roztopić się lekko, ale ani jedno ani drugie nie powinno się zbytnio przypiec.

Na patelni grillowej posmarowanej niewielką ilością tłuszczu układamy uformowane burgery i smażymy z obu stron tak, by mięso mocno się zrumieniło. Jeśli patelnia nie jest wystarczająco duża, by zmieścić wszystkie 8 kawałków mięsa – pewnie nie będzie, bo musiałaby to być baaaaaaaardzo duża patelnia ;) – usmażone już burgery przełóż do naczynia żaroodpornego i wstaw do piekarnika pod ciabattę, aby nie wystygły. Kiedy wszystkie kotlety są już gotowe wyciągamy z piekarnika ciabattowe połówki, na których nie leży ser, smarujemy sosem miętowy ** i układamy na nie kawałki mięsa. Połówki z mięsem przykrywamy połówkami z serem i gotowe!

Na osobnym talerzu można podać pokrojone wcześniej w plastry słodkie pomidory, czerwoną cebulę i rukolę aby goście mogli wedle uznania urozmaicić sobie swoje burgery. Unikałabym tu tradycyjnych  dodatku do hamburgerów, czyli keczupu i majonezu – są zbyt „zwyczajne” - lepiej podać np. sos barbecue lub czosnkowy.

Składniki na sałatkę:

rukola, sałata lodowa, żółta papryka,

pomidorki koktajlowe, młoda cebulka,

kilka listków świeżej bazylii i mięty,

ser pecorino (włoski ser owczy) lub

parmezan potarty w płatki, oliwa z oliwek.

Obowiązkowo do burgerów serwujemy frytki (nikt nie mówił, że będzie zdrowo i dietetycznie!) najlepsze będą takie domowej roboty i z młodych ziemniaków, ponieważ są lekko słodkie w smaku. Dla 8 osób trzeba będzie przygotować je z ok. 2 kg średnich ziemniaczków.

No i żeby nie było bardzo niedietetycznie – sałatka.  Ilość każdego ze składników, wedle uznania. Wszystko wrzucamy kolejno od miski, delikatnie mieszamy i skrapiamy oliwą z oliwek.

 

A teraz burgery frytki i sałatka na talerz i... s-m-a-c-z-n-e-g-o :)




* z podanej ilości wychodzi 8 burgerów; zamiast jagnięciny można wykorzystać po prostu mieloną wołowinę doprawiając ją nieco mocniej solą pieprzem i musztardą, aby wydobyć smak.

**sos miętowy - do kupienia w dobrych sklepach z „egzotyczną” żywnością.

 

 

Tekst i zdjęcia:

Monika Dzienyńska

 


 

Aby móc dodawać komentarze musisz się zalogować.

PARTNERZY

 
REKLAMA
Reklama
Reklama