Reklama
Reklama
Reklama

Kuchnia na szpilkach:

Na chłody - Chłodnik!

 

Rzodkiewka, młode buraczki, koperek i jeszcze parę innych składników łączą się moi drodzy, zmoknięci Czytelnicy w najbardziej wiosenno – letnie z wiosenno – letnich dań – CHŁODNIK!

Buro, pochmurno, deszczowo, bardzo nie wiosennie. Na szczęście tylko za oknem. Będąc w domu mamy tę niezwykłą możliwość, że w mgnieniu oka możemy przenieść się w dowolne miejsce na świecie i wpuścić do domu trochę słońca. I to wcale nie za sprawą programów Sir Davida Attenborough, ani w wyniku desperackiej aranżacji salonu w stylu południowoafrykańskim. Wystarczy… pójść do kuchni. Gotowanie ma bowiem to do siebie, że nawet najpaskudniejszy dzień pomaga zmienić w najprawdziwszą wiosenno – letnią ucztę, dosłownie i w przenośni.

Dla mnie przełom wiosny i lata, które choć ukryte za chmurami zbliża się wielkimi krokami, to czas radosnych wspomnień z babcinego ogródka. To tam na mojej osobistej grządce, kilkuletnimi rączkami wyrywałam chwasty spomiędzy rzodkiewki, szczypiorku czy buraczków. Wiosna u Babci, to także zapach topionego masła i koperku na młodych ziemniaczkach i wielki kubek zsiadłego mleka. Mmmmm. Mniam :)

Wszystkie te grządkowe i babcinokuchenne elementy, łączą się cudownie w jedną całość. Całość, która jak nic innego kojarzy się z upalnymi popołudniami na kocu w ogrodzie, czyli z tym, za czym każdy z nas tej paskudnej, deszczowej wiosny tęskni. Rzodkiewka, młode buraczki, koperek i jeszcze parę innych składników łączą się moi drodzy, zmoknięci Czytelnicy w najbardziej wiosenno – letnie z wiosenno – letnich dań – CHŁODNIK!

Składniki dla 6 osób lub dwa dni :)


- 750 ml kefiru lub maślanki

- 250 ml zsiadłego mleka

- pęczek ładnej botwinki

- pęczek rzodkiewki

- 1 średni ogórek wężowy (to ten, który przez większość roku zastępuje na ogórki gruntowe)

- słoiczek kiszonych buraczków (np. Rolnik),

- mały pęczek koperku

- mały pęczek szczypiorku

- 2 nieduże ząbki czosnku

- sól, pieprz świeżo mielony

Z botwinki odcinamy liście oraz buraczki i kroimy same łodyżki na ok. 1cm kawałeczki, rzodkiewkę ucieramy na tarce na wiórki, ogórka kroimy w małą kosteczkę, drobno siekamy koperek i szczypiorek. Odcedzamy buraczki ze słoiczka, odlewając zakwas do osobnej miseczki. Buraczki także kroimy na nieduże kawałki. Kefir i zsiadłe mleko wlewamy do garnka lub dużej miski, dodajemy zakwas burczany, posiekane warzywa szczypiorek i koperek. Wszystko delikatnie i dokładnie mieszamy. Doprawiamy solą, pieprzem i wyciśniętymi ząbkami czosnku. Odstawiamy na 20 – 30 minut do lodówki i gotowe!

I teraz zła wiadomość… ostatnio przekonałam się, że chłodnik najlepszy jest następnego dnia… choć nie wiem czy uda się Wam powstrzymać przed pochłonięciem go prosto z garnka : )

Chłodnik podajemy wedle uznania - z jajkami na twardo pokrojonymi w ćwiartki lub młodymi ziemniaczkami z wiórkami masła i koperkiem.

p.s. dla miłośników mocno buraczanego smaku, można oprócz zakwasu z kiszonych buraczków dodać jeszcze kilka łyżek koncentratu czerwonego barszczu. Szczytem marzeń będzie zsiadłe mleko własnej produkcji. Gdybyście jednak akurat nie mieli pod ręką glinianego garnka, wypełnionego po brzegi efektem współpracy świeżego mleka i mieszkających w nim bakterii, polecam te dostępne na pólkach z nabiałem – są naprawdę pyszne.


tekst i foto: Monika Dzienyńska


 

Aby móc dodawać komentarze musisz się zalogować.

PARTNERZY

 
REKLAMA
Reklama
Reklama