Reklama
Reklama
Reklama

Po godzinach:

Doktor ĄĘ

 

Kwiatki, czekoladki, koperty… Za co? Za wykonanie swojej pracy? No i przyzwyczaili się do myśli, że skoro wszyscy ich tak traktują, to rzeczywiście musi być w nich coś boskiego.


Maksym Pokora: Nie lubię tego miejsca. Nie dlatego, że jest tam ból, choroba, często śmierć. Nie lubię szpitali przez lekarzy i pielęgniarki. Mam świadomość, że są wśród nich ludzie z powołaniem i sercem na dłoni, ale te wyjątki należą do grupy zawodowej, która zatraciła się już stanowczo za mocno. Każdy mój kontakt z nimi jako petenta sprawia, że czuję się jak intruz, wrzód na dupie, punkty dla NFZtu. W takich momentach stoję jak wryty z kluchą w gardle. Myślę sobie jedynie – Halo! Tu chodzi o moje ciało, o moje prywatne życie. Nie zgłaszam reklamacji odkurzacza. Proszę jedynie o chwilę z doradcą, który o niczym innym nie marzy jak o tym, abym był zadowolony.

Depresjonistka: Zawczasu porzuć wszelkie nadzieje. Jedyne, o czym myśli przeciętny Pan Doktor, kiedy patrzy na Ciebie, jak stoisz bidny na korytarzu pod jego gabinetem ze skórzanym fotelem, to to, jak szybko i skutecznie się Ciebie pozbyć, żebyś mu nie zwracał szanownych czterech liter swoim bólem, cierpieniem i strachem (fuj!). Zaraz po Twoim wyjściu powraca do tego, co mu bezczelnie swoją nędzną osobą przerwałeś – rozmyślania o najnowszym modelu Volvo, albo o celu egzotycznej wycieczki, na którą właśnie zamierza się wybrać. Niestety, czasy, kiedy lekarz pracował w służbie społeczeństwu dawno już mięły. Leczenie przestało być życiową misją – jest biznesem życia.

MP: Zdaję sobie z tego sprawę. Wiesz, nie ma nic złego w dobrym zarabianiu, a tym bardziej w dobrym zarabianiu za arcyodpowiedzialną pracę. Ale do cholery! Kiedy słyszysz tu i ówdzie historyjki typu: obchód na którym lekarz nie zna przypadku pacjenta i plecie do innych kolegów z  kasty wyssane z palca informacje o przebytych chorobach, albo  kiedy pielęgniarka, bo bardzo się spieszy, robi rocznej dziewczynce zastrzyk przez wenflon tak szybko, że ta krzyczy, jakby ją ze skóry obdzierano. Każdy z nas ma wór takich historii.

I co my pacjenci możemy? Powiesz coś takiej czy takiemu? Oczywiście, że nie. Bo kiedy Ty wrócisz do domu, Twój bliski zostanie tam sam - strach się bać... Ponoć na studiach medycznych mówi się, że jak przetrwasz zajęcia w prosektorium, to dasz radę w zawodzie. Ha! Widziałem zdjęcia, jakie robią sobie studenci na takich zajęciach: w jednej ręce drugie śniadanie, w drugiej penis w formalinie, a w tle ciało biedaka, który oddał je za życia na potrzeby nauki. Prawdziwi twardziele…

D: I to właśnie w całej tej chorobie „służby” zdrowia jest zdecydowanie najgorsze – że Ty jako syn, czy ojciec nie zaprotestujesz i nie powiesz, co myślisz o nich i metodach ich pracy, bo wiesz, że z łatwością mogą się odegrać. Sam pozostający pod „opieką” też nie piśnie, bo najczęściej nie ma już na to siły. I tym sposobem, najnormalniej w świecie, sami wyhodowaliśmy sobie zastępy doktorów ąę, od których roi się na każdym oddziale w każdym polskim szpitalu, a ich zadarte nosy sięgają bielonych sufitów. I sami jesteśmy sobie winni. Kwiatki, czekoladki, koperty… Za co? Za wykonanie swojej pracy? No i przyzwyczaili się do myśli, że skoro wszyscy ich tak traktują, to rzeczywiście musi być w nich coś boskiego.

I jeszcze to ich: „Jak się dziś czujemy?”, rzucone zza kartki, w której ktoś skrzętnie odnotował każdy mój, za przeproszeniem, stolec. Otóż nie wiem, jak Wy się dziś czujecie! Ja czuję się fatalnie, w przeciwnym razie by mnie tu nie było, czy to nie oczywista oczywistość?

Oczywiście, jak w każdym innym przypadku, i tu nie wolno generalizować, bo przecież na pewno gdzieś istnieje biedny lekarz (chociaż, właściwie to sformułowanie można by już śmiało wpisać do słownika oksymoronów), w starych jeansach i spranej koszulinie, z podkrążonymi oczami po 48-godzinnym dyżurze, ze zwykłym autem dla zwykłych ludzi, zaparkowanym w zwykłym garażu. Lekarz, którego interesują nie tylko „ciekawe przypadki”, a po prostu ludzie i ich szczęście. Na pewno gdzieś taki jest. Drogi Biedny Lekarzu – jeśli nas czytasz, ujawnij się i ratuj powszechną opinię na temat pracowników służby zdrowia w naszym kraju!

 

 

 

Femi Depres

 


 

Aby móc dodawać komentarze musisz się zalogować.

PARTNERZY

 
REKLAMA
Reklama
Reklama