|
"Gdy się pojawiasz na szklanym ekranie.."
9 grudnia ziściło się jedno z moich szczenięcych marzeń. Obiekt mojej platonicznej miłości, który sprawił, że zaczęłam zwracać uwagę na to, że istnieje świat większy i ciekawszy niż własne podwórko; przyjechał do wielkiej metropolii Piłą zwanej. Jarosław Kuźniar tutaj, klękajcie narody!

Mój Apollo na pierwszy rzut oka okazał się ciut mniej interesujący, aniżeli na ekranie. Jednak to wcale nie sprawiło, że przestałam go kochać! Zanotowano: niski, z lekkim acz słodkim brzuszkiem, bardziej ciemny niż blondyn. Głos jednak ten sam - ten, który niczym ambrozja docierał do moich uszu i serca.
Poziom endorfin rósł wprost proporcjonalnie do czasu, w jakim przebywaliśmy w jednym pomieszczeniu, ba - w jednym mieście! Bo o tym nie śniło się nawet filozofom. Co najwyżej mi.. ;-)
Uśmiech i szczęście malowało się na mojej twarzy przez blisko 1,5 godziny, czyli przez cały czas trwania spotkania. Nie liczyło się nic, jakbyśmy na całym Bożym świcie byli tylko My - ja i niejaki Jarosław K. Chodzący Ideał Faceta, który nie dość że jest przystojny, mądry, inteligentny, zabawny, czuły, ciepły, interesujący i rozmowny - uwielbia sprzątać! On potrafi wrócić w nocy z pracy i odkurzyć, bo jego to relaksuje! I jak tu takiego nie kochać?! Anioł, nie facet.
Treść merytoryczna samego spotkania skupiała się na wszystkim. Spełnienie Moich Marzeń mówiło dużo, ciekawie i interesująco. Między słowami napomknął coś o narzeczonej, ale i z nią sobie poradzę! Zresztą, narzeczoną zawsze można zmienić! ;-) Opowiadał o podróżach, o pracy, młodości i pierwszych krokach w zawodzie. Osobiście natomiast skupiałam się głównie na obserwowaniu jego osoby, podziwianiu urody, charyzmy, inteligencji i miliona innych zalet, poza tym szczypałam się co chwilę w rękę, żeby sprawdzić, czy to aby sen czy jawa.
Jawa. Dowodem
tego było zdjęcie wykonane po spotkaniu. Zdjęcie, na którym stoję obok Niego. Jeszcze go nie widziałam, mam pewnie zamknięte oczy, otwarte usta czy zaawansowaną skoliozę. To nic! Stałam obok, mogłam czuć jego zapach (gdy tak stałam, nie pomyślałam, żeby poczuć) a po wszystkim podałam mu rękę. Dotknęłam go, dotknęłam!
Jeśli kiedyś miałam na jego punkcie hopla, nie wiem jak nazwać to co czuję teraz. Wiem już natomiast, co czuł Marek Kondrat śpiewając z uczuciem:
"(...) Wciąż po kanałach szukam twego ciała Szept twój namiętny w mych uszach brzmi Patrzę się w ekran i ciągle mi mało.."
Natalia |