Reklama
Reklama
Reklama

Po godzinach:

Ja nie chcę mieć dziecka!


Mam trzydzieści trzy lata, świetną pracę i kochającego mnie męża. Wszystkim wydaje się, że w moim życiu brakuje już tylko dziecka… a ja? Cieszę się życiem, jestem szczęśliwa i czuję, że w moim świecie nie ma już miejsca dla nikogo! Czy to źle…?


 

Niemal codziennie słyszę to sakramentalne pytanie: A kiedy powiększycie rodzinkę? Uśmiecham się wtedy dwuznacznie i mówię, że jeszcze trochę, a chciałabym krzyknąć: Co cię to obchodzi, a poza tym ja nie chcę mieć dzieci! Niestety nasze społeczeństwo nie toleruje rodzin bezdzietnych. Od razu słyszy się szepty: że „oni na pewno nie mogą, ale przecież mogliby adoptować!” I zaczyna się dyskusja na temat tego, jak kochać adoptowane dziecko niczym własne… życie tych dwojga bezdzietnych musi przecież upływać na codziennym udręczaniu się brakiem potomstwa i planami skąd by tu sobie takiego maluszka wytrzasnąć. Bzdura…

Co dzień patrzę na mojego męża i wiem, że jest on dla mnie całym światem. Kocham go i chcę z nim spędzić resztę życia. Nasze dni upływają na wzajemnej trosce o siebie i po prostu jesteśmy szczęśliwi. Próbowałam kiedyś powiedzieć koleżankom, że nie zamierzam mieć dzieci. Spojrzały na mnie jakoś dziwnie i szybko obróciłam całą sprawę w żart. Niewiele osób jest w stanie to zrozumieć…

Jestem egoistką. Cały cykl dnia podporządkowany jest moim potrzebom. Rano jogging, świeże bułki i kawa, potem szybki prysznic, makijaż i już pędzę do pracy. Po pracy masaż, sauna, kosmetyczka. Jeszcze szybka kawa z przyjaciółką i wracam do ciepłego, przytulnego i nieskazitelnie czystego domu. Potem romantyczna kolacja z mężem, kino i noc- czasem upojna, ale zawsze spokojna i dająca ukojenie. Widzicie tu gdzieś miejsce na brudne pieluchy, butelki i nocne wstawanie do malucha? Pewnie, że wszystko można zmienić i pogodzić, trzeba jednak tego chcieć.

Mój mąż…? Kocha mnie i jest ze mną szczęśliwy. Mówi mi, że zrobiłby dla mnie wszystko… czasem widzę jak na ulicy ogląda się…, nie ,nie za młodymi dziewczynami, ale za małymi, uroczymi, osmarkanymi dziećmi. Widzę jak z niekrytą przyjemnością, raz do roku, podczas świąt Bożego Narodzenia, bawi się z dziećmi swojego brata, które odwiedzają nasze „idealne” gniazdko… i co? Pytam go wtedy, by oczyścić niespokojne sumienie:

- Kochanie a Ty chciałbyś mieć dzieci?

- Ty jesteś moim maleństwem – odpowiada każdego roku, z coraz mniejszym przekonaniem.


Egoistka

 

Aby móc dodawać komentarze musisz się zalogować.

PARTNERZY

 
REKLAMA
Reklama
Reklama