|
Zazdrość –wstydliwy napęd cywilizacji...
Moja siostrzenica gra na skrzypcach... tak, teraz mogę już śmiało powiedzieć, że gra..., nie rzępoli... i po raz pierwszy w życiu złapałam się na tym, że zazdroszczę czegoś jedenastoletniemu dziecku... i to zazdroszczę z całego serca...
Pamiętam jak mała patrzyła na mnie z podziwem, gdy rozpuszczałam długie włosy, czy ubierałam wysokie szpilki – oczka błyszczały jej co najmniej jak kryształy Swarovskiego i w głębi swojej młodziutkiej osóbki pragnęła być taka jak ja... A dziś...
Leżałam na kanapie, bo upał przeokrutny, patrzyłam jak siostra krząta się w kuchni i co rusz pogania małą do skrzypiec. Młoda w końcu dała za wygraną i jak zbity pies, z podkulonym ogonem i spuszczoną nisko głową, powędrowała do swojego pokoju, by przynieść to najstraszniejsze narzędzie tortur – skrzypce i zestaw nut. Na chwilę zamknęłam oczy... Po chwili z zamyślenia wyrwała mnie muzyka, troszkę szarpana... czasem urwana, ale najprawdziwsza muzyka... gdy podniosłam ciężkie powieki zobaczyłam przed sobą tę samą maleńką osóbkę, ale już w zupełnie innym świetle: wyprostowana, uśmiechnięta z lekko nieobecnym spojrzeniem, sprawnie przebierała drobnymi palcami po strunach, a spod smyczka płynęła prawdziwa, klasyczna muzyka...
I nagle dotarło do mnie, że rolę się odmieniły i teraz ja patrzę na nią z podziwem i... olbrzymią, niekłamaną zazdrością... i po chwili mnie zmroziło, bo dotarło do mnie, że wszystko, za co Młoda mnie podziwia, wynika jedynie z racji dorosłości, jaką udało mi się mimowolnie osiągnąć, ja zaś zazdroszczę jej talentu, lat pracy włożonych w te nieszczęsne skrzypce i jeszcze czegoś: kontaktu z wysoką kulturą, z muzyką klasyczną – tego, że stała się ona, troszkę mimowolnie, częścią jej życia. Pierwszy raz również zrozumiałam, że może być w czymś ode mnie lepsze...:) i, że z każdym dniem, tygodniem rokiem takich rzeczy, w których mnie dogoni... ba... prześcignie nawet, będzie coraz więcej... banalne? Może...
Na mnie jednak spłynęło to dziś niczym olśnienie i wiecie co? Jako, że zazdrość i podziw nie od dziś są najlepszym napędem cywilizacji i kultury, postanowiłam, nie zrzędzić... tylko zabrać Młodą na koncert muzyki klasycznej, jeden z niewielu w ciągu roku, na jakie można wybrać się w Pile. Bo w końcu ciotka jest od tego co by zazdrość schować głęboko w kieszeń i zawsze stanąć na wysokości zadania;)... a przy okazji i ja załapię się na odrobinkę kultury. Gdyby ktoś z Was pragnął również „poobcować”, z tą nieco wyższą sztuką, serdecznie zapraszam:)
Koncert Galowy Master Class
Niedziela 11 lipca godzina 18 PDK – Sala Wielka
Wystąpi Berliński – Quartett w składzie:
Bartłomiej Nizioł – skrzypce
Xiaoming Wang – skrzypce
David Greenlees – altówka
Alexander Neustroev – wiolonczela
oraz
Dariusz Mizera – kontrabas
Cena: 30 zł/15zł – ulgowy
I coś mi się wydaje, że będzie to dobrze wydane czterdzieści pięć złotych :)
tekst: Hanka
|