Reklama
Reklama
Reklama

Po godzinach:

Nie taka guma straszna…


Bez telefonu komórkowego nie da się wymienić koła. Tej zależności nie muszę chyba tłumaczyć żadnej kobiecie, prowadzącej własny pojazd mechaniczny :)


Niedawno mnie to spotkało – guma w mieście. Na szczęście miałam na tyle zdrowego rozsądku żeby zjechać na zaciszny parking Muzeum Okręgowego naprzeciw Mc Donald’sa. Pomyślałam sobie, że to bardzo przyjemne miejsce na zmianę koła i nawet się ucieszyłam, że wybrałam tak kulturalną cześć miasta. Byłam pewna, że facet którego zaraz zawezwę przez moja niezawodną komórkę też to doceni. Rozpoczęłam więc proces nadawania sygnału S.O.S!

Szanowny małżonek, który jest jedynym oczywistym wyborem numer jeden, bardzo się przejął moją małą tragedią, lecz  jak twierdzi, będzie w mieście dopiero za godzinę. Pff… Nie on jeden facet w mojej komórce przecież – pomyślałam. Next.

Szanowny szwagier – jak się okazało, przebywa poza miastem razem z moim szanownym małżonkiem.

Szanowny szwagier numer dwa – nie wrócił jeszcze z pracy i naprawdę żałuje, że nie może mi pomóc.

Szanowni szwagrowie numer trzy i cztery – do nich nie dzwoniłam, bo podróż ze Szczecina zajmuje więcej niż godzinę.

Sąsiad - na pewno by mi pomógł, gdyby nie odwiedziny szanownej teściowej.  Hmmm…

Zaczęło padać, komórka rozpoczęła żałosne pikanie sygnalizując słabą baterię i sytuacja przestała wyglądać tak optymistycznie jak jeszcze 20 minut temu. Na szczęście odsiecz przyszła od strony szwagierki, do której wykonałam telefon rozpaczy. Uratowała mnie rękoma - z kolei  -swojego szwagra. Szwagier szwagierki;) przybył na ratunek, w deszczu, na dwukołowym, napędzanym siłą własnych mięśni rumaku. Sprawnie usunął usterkę i równie sprawnie oddalił się z miejsca zdarzenia nie zdążywszy nawet zachwycić się trafnością jego wyboru.

Zawsze uważałam się za kobietę samodzielną, której motto brzmi: „nie, że nie potrafię - tylko nigdy tego nie robiłam”.

Drogie kobietki, po krótkim kursie przeprowadzonym przez kompetentnego szkoleniowca, jestem w stanie zmienić koło samodzielnie :) i okazuje się, że to wcale nie jest tak skomplikowana sprawa, na jaką wygląda. Po prostu trzeba się trzymać kilku zasad, które poniżej wyłuszczę.

1. Jeśli podejrzewasz, że złapałaś gumę - zatrzymaj się w bezpiecznym miejscu – idealny byłby parking. Jeśli staniesz na drodze, konieczne będzie postawienie trójkąta za autem.

2. Zgaś silnik, włącz pierwszy bieg i zaciągnij ręczny. Namierz koło zapasowe, klucz do odkręcenia śrub i lewarek. Prawdopodobnie znajdziesz wszystko w bagażniku J Uwaga! Wyciąganie koła zapasowego z miejsca jego spoczynku jest nieco uciążliwe, ale nie niemożliwe.

3. Żeby auto przypadkiem nam nie odjechało musisz je czymś zablokować np. cegłą, pustakiem a nawet – jak mnie próbowano przekonać -  gałęzią. Te różne dziwne rzeczy kładziemy pod koła  – oczywiście z wyłączeniem tego, które wymieniasz.

4. Zanim użyjesz lewarka musisz poluzować śruby. Ja musiałam użyć do tego celu własnych stóp, bo jak się okazało mam zbyt liche rączki? Ale wcale nie jest to dobra metoda – fachowcy uznają ją wręcz za haniebną i jedynie kobietom uchodzi ona na sucho. Śruby tylko poluzuj, nie wykręcaj ich.

5. Teraz kolej na lewarek – ten etap stresował mnie najbardziej. Umieść go w specjalnie wyznaczonym do tego miejscu – najczęściej są to wgłębienia w progu tak jak w moim aucie lub tzw. specjalne przetłoczenia (???) jak to nazwał mój szkoleniowiec. Jeśli nie uda ci się znaleźć tego miejsca, możesz śmiało podstawić lewarek tam, gdzie próg łączy się ze słupkiem.  Podnieś auto na lewarku tylko tyle, ile potrzeba do wymiany koła – nie za wysoko, bo twój pojazd może stracić stabilność.

6. Teraz odkręć za pomocą znanego już klucza, poluzowane wcześniej śruby. Odłóż je tak aby nie było problemów z wkręceniem śrub do tych samych otworów, w których były, to zabezpieczy je przez samoistnym odkręceniem podczas jazdy (o matko!).

7. Kolejne ciężkie zadanie – ściągasz przebite koło i nakładasz nowe. Sama widziałam, jak mężczyzna robił to w kilka sekund. No właśnie – trening czyni mistrza :)

8. Koło nałożyłaś więc możesz je przymocować. Wkręć zatem pierwszą śrubę palcami, potem kolejną po przekątnej i następne. Teraz w tej samej kolejności dokręć je mocniej kluczem.

9. Opuść auto na lewarku i dokręć śruby, znaną ci już metoda nożną, ale pamiętaj – bez szaleństw, żeby nie ukręcić śruby.

Teraz wystarczy zapakować wszystko do bagażnika, uważając na resztki paznokci jakie nam zostały J wyciągnąć różne dziwne rzeczy spod kół i oddalić się w stronę zakładu wulkanizacyjnego.

Szerokiej drogi i pamiętajcie aby mimo wszystko komórka była zawsze naładowana :)


tekst: @nka

 

Aby móc dodawać komentarze musisz się zalogować.

PARTNERZY

 
REKLAMA
Reklama
Reklama