|
Mama Na Szpilkach & prace w domu i obejściu, czyli jak się rozdwoić.
Do dziś pamiętam jak, będąc świeżo upieczoną mamą, ze zdumieniem odkryłam, że podczas, gdy ja żyłam w rzeczywistości porodowo - połogowej, świat nie stanął w miejscu, a wręcz przeciwnie - całkiem żwawo się kręcił. Nie mogłam pojąć, że jak to - oto ja doświadczam pierwotnej macierzyńskiej nirwany, dotykam cudu istnienia, szaleję ze szczęścia, padam ze zmęczenia, a tu skrzynka mailowa jak gdyby nigdy nic zapełnia się wiadomościami, rachunki czekają na zapłacenie, kosz z praniem kipi, Mąż sugeruje nieśmiało, że można by kiedyś zrobić jakiś obiad.
Rzeczywistość „mamy domowej”, która przecież z założenia ma „tyyyle” czasu, jest niestety dość daleka od cukierkowych wizji z reklam i filmów familijnych. Nie polega wyłącznie, co z przykrością stwierdziłam, na błogim tarzaniu się z Dzieckiem po łące, wesołych zabawach i długich spacerach oraz nabożnym wpatrywaniu się ze łzą wzruszenia w oku w śpiące Maleństwo. Gdy opadnie odświętny nastrój po powrocie ze szpitala, gdy skończą się wizyty krewnych i znajomych chcących obejrzeć Potomka, szara rzeczywistość wedrze się podstępnie, wyciągając macki codziennych obowiązków.
I nagle stanie się jasne, że trzeba się nieźle nakombinować, żeby to wszystko pogodzić.
Tym bardziej, gdy podobnie jak ja, niczym niepodległości bronisz wolnych wieczorów tylko dla siebie i nie odpowiada Ci pomysł „nadrabiania” domowych zajęć, gdy Dziecko wreszcie zaśnie.
Co więcej, Dziecko rozwija się błyskawicznie- na początku, gdy jeszcze większość dnia przesypia, sprawa jest prosta, z czasem jednak z chętnego do współpracy niemowlaka przeobraża się w niezależnego odkrywcę, który z dnia na dzień staje się coraz bardziej pomysłowy, ciekawy świata i – nie ukrywajmy- mobilny. A to już znacząco komplikuje zadanie.
Oto kilka prostych, z życia wziętych rad, jak połączyć codzienne zajęcia z opieką nad Dzieckiem:
Nigella gryzie.
Każde dziecko wie, że kuchnia to miejsce magiczne. Dzieją się tu rzeczy najciekawsze w całym domu - coś pachnie, skwierczy, kipi, bulgocze, albo paruje. Ponadto, jest tam mnóstwo niezwykłych sprzętów, w szafkach czają się skarby, a wszelkie próby samodzielnego ich eksplorowania, podobnie jak badanie pokręteł kuchenki, czy guzików zmywarki, powodują wyraźne zdenerwowanie u Mamy. Co oczywiście dodaje całej zabawie pikanterii.
I jak tu teraz spokojnie zająć się gotowaniem obiadu, czy myciem naczyń, gdy trzeba mieć oczy dookoła głowy w tym, bądź co bądź, dość niebezpiecznym miejscu?
Zasada nr 1: Nuda to Twój wróg. Dziecko marudzi i wpada na głupie pomysły, gdy jest znudzone i nie ma się czym bawić. Poza tym, nie ukrywajmy- zabawa, którą Dziecko samo wymyśli raczej nie będzie bezpieczniejsza od tej, którą mu zaproponujesz.
Dobrym pomysłem jest krzesełko do karmienia (lub leżaczek w przypadku młodszych dzieci). Dziecko cały czas ma Cię w pobliżu i może przyglądać się temu, co robisz.
Puść zatem wodze fantazji- śpiewaj, układaj rymowanki, opowiadaj. Zabaw się w Nigellę- mów o tym, co gotujesz i jak to będzie smakowało. Nazywaj używane produkty i sprzęty. Możesz dać Dziecku kilka zabawek, może to być też garnek i drewniana łyżka- czyli najlepszy bębenek świata. A może czas na przekąskę? Połóż na blacie krzesełka kawałki jabłka, marchewki lub chleba, chrupki kukurydziane, ugotowany makaron, butelkę albo kubek z piciem.
Nie jest to jednak rozwiązanie na dłuższą metę- nawet najspokojniejsze dziecko po jakimś czasie znudzi się siedzeniem w jednym miejscu. Jeśli twoje Dziecko jest już na etapie samodzielnego zwiedzania kuchni, pamiętaj o zabezpieczeniu szafek czy szuflad potencjalnie niebezpiecznych (szafka z koszem do śmieci, szuflada ze sztućcami) albo stwarzających ryzyko wielkiego bałaganu (szuflada z przyprawami). Dobrym pomysłem jest urządzenie jednej szafki, w której Dziecko będzie swobodnie i bezpiecznie grzebać. U mnie sprawdza się szafka z pojemnikami plastikowymi, sitkami itp. Uwierzcie- chwila spokoju warta jest sprzątania.
Innym rozwiązaniem są magnesy przyczepione do dolnej części lodówki. Koniecznie kolorowe i na tyle duże, żeby Dziecko nie zdołało ich połknąć.
Między szminką a mascarą.
Znasz tę sytuację? Dziecko nie ma najmniejszej ochoty na siedzenie w kojcu lub w łóżeczku, a Ty musisz wysuszyć włosy i zrobić makijaż.
Podobnie, jak w przypadku kuchni, łazienka to równie ciekawe, co niebezpieczne miejsce. Mówię o sytuacji, gdy zabierasz Dziecko ze sobą i masz je cały czas na oku, ale nie można przecież wykluczyć, że mały Odkrywca któregoś dnia nie postanowi sam tam zajrzeć, dlatego ZAWSZE trzymaj środki chemiczne poza jego zasięgiem.
Naśladowanie dorosłych to super zabawa- kiedy się czeszesz, daj Dziecku jego szczotkę do włosów albo szczoteczkę do zębów, gdy sama myjesz zęby.
Susząc włosy, pokaż jak działa suszarka. Znajdź kilka bezpiecznych łazienkowych sprzętów, którymi Dziecko może się zająć- miski, ręcznik, wagę. Ciekawym zajęciem jest też wrzucanie różnych przedmiotów do wanny- sprawdzą się zabawki do kąpieli lub rolki po papierze toaletowym.
Polowanie na mysz.
Sterta maili czeka na odpowiedź, kilka tekstów na napisanie, parę stron na odwiedzenie, a Mały Informatyk posiadł już zdolność wyłączania komputera, odłączania Internetu (oczywiście w najmniej właściwym momencie) lub dopisywania „gdjhdhbjhkud67jppjvlskadkf” w ważnym dokumencie. Gdy nie skutkują wszelkie próby zajęcia Dziecka zabawkami, zagadania i śpiewania, trzeba wytoczyć mocniejsze działa.
U nas sprawdziła się stara, zepsuta klawiatura, na której Syn równolegle „pisze”. Może być też laptop-zabawka. No i oczywiście wszelkie akcesoria komputerowo-biurowe np. stare, niepotrzebne płyty cd, które się tak pięknie błyszczą pod światło.
Mama w mieście.
Czasem trzeba opuścić domowe pielesze w celu innym niż rekreacyjny spacer.
Tu zaczyna się przedsięwzięcie logistyczne, bowiem należy wziąć pod uwagę porę, trasę i to, czy miejsca w które planujemy się udać, dostaniemy się z wózkiem. A to niestety nie jest tak powszechne.
Jeśli Dziecko ma w zwyczaju drzemki w wózku o regularnych porach, warto wykorzystać ten czas na załatwienie najmniej przyjemnych spraw i odwiedzenie miejsc, w których prawdopodobnie będzie się nudzić, na przykład z racji kolejek- czyli banki, urzędy, poczty.
Większość dzieci lubi wizyty w sklepach i centrach handlowych. Jest głośno, kolorowo i dużo się dzieje, więc zakupy można zaplanować na czas, gdy się obudzi. Warto wziąć też pod uwagę to, że w wielu hipermarketach są miejsca, gdzie można spokojnie przewinąć, czy nakarmić Dziecko.
W miarę możliwości dobrze jest wybierać pory poza „godzinami szczytu”, gdy nie ma korków i tłoku. Przeciskanie się z wózkiem przez gęsty tłum nawet najbardziej cierpliwą Mamę doprowadzi do szewskiej pasji.
Baby on board.
Większość dzieci lubi podróże samochodem, choć oczywiście znajdą się i takie, które drą się w niebogłosy, ledwo zasiądą w foteliku.
Ponownie, sekret polega na tym by tak zająć Dziecko, by odwrócić jego uwagę od chwilowego unieruchomienia. W przypadku gdy fotelik montuje się jeszcze tyłem do kierunku jazdy, sprawdzi się specjalne lusterko, dzięki któremu prowadząc, będziesz miała cały czas wgląd na sytuację na tylnym siedzeniu. Kiedy Dziecko jest starsze i siedzi już przodem do kierunku jazdy, dobrym pomysłem jest specjalne mata do zabawy montowana na oparciu przedniego fotela. W naszej Syn przegląda się w lusterku,a naciskając odpowiednie miejsca nogami, wprawia w ruch rybki w akwarium. W ogóle, zapas zabawek na czas podróży to podstawa. Unikaj za to podawania Dziecku picia i jedzenia w trakcie jazdy. Jeśli zabawy w końcu się znudzą, posłuż się własną wyobraźnią- opowiadaj, dokąd jedziecie, pokazuj, co widzisz za oknem, śpiewaj lub włącz muzykę.
Codzienne sytuacje, w których pozornie proste czynności w towarzystwie absorbującego Malucha rosną do rangi wielkich dokonań, można by mnożyć w nieskończoność.
W każdym przypadku zasada jest ta sama- przy pomocy dostępnych środków staraj się zainteresować dziecko. Nie idź na łatwiznę, nie sadzaj go przed telewizorem. Wygłupiaj się, rób miny, tańcz, śpiewaj i mów, mów, mów- nawet gadając bez ładu i składu, nieustannie stymulujesz Dziecko. Puść wodze fantazji- przecież odkurzacz może być żarłocznym smokiem lub rączym rumakiem. Pozwalaj Dziecku, by „pomagało” Ci w codziennych czynnościach. Obserwuj swoje Dziecko, zapamiętuj, co najszybciej przyciąga jego uwagę, jakie zabawy lubi najbardziej.
Zapewniam, że z czasem dojdziesz do takiej wprawy, że zdołasz pomalować sobie paznokcie jednocześnie kopiąc piłkę:)
Nie przesadzaj też z zapewnianiem Dziecku zajęcia przez cały czas- pozwól mu zająć się sobą. Chwile samotnej zabawy rozwijają wyobraźnię i samodzielność.
A jeśli zawiodą wszystkie sposoby, pamiętaj, że świat nie zawali się z powodu nieumytych garnków.
tekst: Natka Huzarewicz-Odyniec
|