|
Mamoblog cz. 42
25 lutego, 19:44
Ostatki skończyły się radosną, staropolską popijawą w wykonaniu mojej rodzicielki i M. Efektem jest dzisiaj ogólne rozleniwienie- tzw. kac empatyczny (ja) i kac zupełnie rzeczywisty (M.), w wyniku których olaliśmy kurs przedmałżeński, na który ostatnio z M. uczęszczamy. Jak łatwo się domyślić, kurs jest niezwykle przydatny, mądry i odkrywczy, a w naszej sytuacji absolutnie niezbędny. Nudzę się tam koszmarnie, słuchając jak pani Jola (ok 50 lat, płaskie kozaczki, spódnica do pół łydki, golfik, siwe odrosty) opowiada nam o tym, jak to nasze życie zmieni się po ślubie ("teraz, moi drodzy, chodzicie na randki, widujecie się godzinę- dwie, pokazujecie z najlepszej strony, a już niedługo będziecie spędzać ze sobą cały czas i tolerować swoje wady..."). Wymieniamy rozbawione spojrzenia z siedzącą naprzeciw dziewczyną w równie zaawansowanej ciąży. Paranoja. Trzeba to jakoś przeżyć, bo w planach mamy kolejny ślub, tym razem połączony z chrzcinami Ignacego. Zapowiada się poważne przedsięwzięcie, bo wymarzyłam sobie ślub w plenerze (koniecznie pod różanym łukiem ). Wesele też miałoby być na zewnątrz, najlepiej w jakimś starym parku albo innym równie urokliwym miejscu (biało nakryte stoły, kapela grająca jakiś miły jazzik, zmrożone wino, owoce, klimat letniego pikniku). Pozostaje tylko znaleźć odpowiednie miejsce.
26 lutego, 14:05
Przed nami weekend w stolicy. Jeden z ostatnich wyjazdów we dwoje w najbliższym czasie, mam wrażenie. M. się będzie szkolił, a ja będę snuć się po hotelu jak Scarlett Johansson w Między Słowami. Ona chociaż mogła iść na drinka.
26 lutego, 14:34
Wygląda na to, że kryzys póki co nie dotyka branży (agro)turystycznej- coraz więcej rezerwacji na lato. Bardzo mnie to cieszy.

Mamoblog
<< poprzedni wpis ....... następny wpis>>
|