|
Mamoblog cz. 30
12 stycznia, 13:39
Uaktywniła mi się ostatnio jedna z najbardziej denerwujących przypadłości - ledwo otworzę oczy, uruchamia mi się w głowie piosenka (zwykle jej fragment), którą wbrew własnej woli będę nucić przez cały dzień.

Najciekawszy jest repertuar, żywcem wyjęty z szafy grającej muzycznego psychopaty. I tak, na przykład, z częstotliwością kilkunastu razy na godzinę obwieszczałam już, że "ręce do góry, cała sala się buja" oraz gdzie i z kim poszła Karolinka. Dzisiaj natomiast, od samego rana dziarsko informuję, że "Herod spisek knuje".
Pomocy.
13 stycznia, 16:18
Wiedziałam, że to się prędzej czy później zacznie. Moja Rodzona Matka wpadła w szał babci i ogołociła dział z niemowlęcymi ciuszkami, po czym obwieściła mi z wyrzutem, że nie życzy sobie więcej delikatnych sugestii na temat poświątecznych wyprzedaży. A mi na prawdę nie chodziło o nic więcej, jak o drobny rekonesans
Przeprowadziłam na ten temat rozmowę z Rodzonym Ojcem: - Źle się dzieje, tato. Jeszcze go nie ma, a już kosztuje. Nam zabrał prezenty świąteczne, a i was nie oszczędza. Mama już złapała bakcyla. - Wygląda na to, że jako jedyny pozostaję jeszcze poza niszczycielskim wpływem Ignasia. - Otóż to. - Bo ja mam dobrą taktykę. Ja się w te wszystkie śpioszki, butelki nie mieszam. Ja jestem od modeli do sklejania i legolandów różnych. - No, ale te legolandy też trzeba kupić, tato... - Wiem, wiem. I dlatego kumuluję zasoby. Pomyśl, ile ja będę miał z tego radochy. A co mama będzie miała z tych śpioszków?

Mamoblog
<< poprzedni wpis ....... następny wpis>>
|