Reklama
Reklama
Reklama

Baby boom:

Mamoblog cz. 2.


2 października, 08:42

Okazuje się, że konsekwencją chodzenia spać przed 22 jest wstawanie o 7.20. Co się robi o 7.20? O tej porze nawet pies nie chce na mnie patrzeć.


2 października, 08:50

Już wiem, co się robi. Jest to idealna pora na telefon od kuriera. Nie wiem, czy oni mają jakąś inną strefę czasową czy co. Dzwoni ci taki, rześki jak skowronek, wyraźnie dając do zrozumienia, że mogłabyś-ruszyć-tyłek-z-wyra-bo-ja-jestem-na-nogach-już-od-trzech-godzin, tylko po to, by poinformować "mam dla pani paczuszkę, będę około 10.00". Po cholerę mi to wiedzieć o 7.00?


2 października, 12:17

Zastanawia mnie to, że za cokolwiek by się człowiek nie zabrał, w którąkolwiek stronę nie zechciał poszerzać swoich horyzontów, to zawsze znajdzie się instytucja, która go w tym celu odpowiednio przeszkoli. Jeśli tylko zapragnie się prowadzić wózek widłowy, pilotować myśliwiec, jeździć na motocyklu, czy zostać motorniczym, znajdą się mniej lub bardziej obszerne szkolenia dające takie uprawnienia. Nie ma też przeszkód, by nauczyć się tańczyć salsę, mówić po japońsku, projektować strony www, wykonywać masaż tajski, skakać na spadochronie, haftować, zakładać tipsy, żeglować, czy profesjonalnie degustować wina. Zawsze trafi się instytucja, która troskliwie, krok po kroku pokaże co i jak, wyjaśni, pomoże i będzie służyć radą w razie wątpliwości. Bez problemu można skorzystać z profesjonalnych kursów asertywności, radzenia sobie ze stresem, czy nawet psychologii odchudzania, jeśli potrzebujemy instrukcji do samego siebie. Jeśli mamy kłopoty z czworonogiem, również nie zostaniemy pozostawieni sami sobie- do wyboru jest szeroka gama szkoleń pod kątem posłuszeństwa, obrony, stróżowania czy agility. Przynosząc do domu nowy telewizor, pralkę, suszarkę do włosów czy drylownicę do wiśni także nie musimy się o nic martwić- zapobiegliwie obdarowano nas przecież stertą instrukcji obsługi, a w razie jakichkolwiek problemów zaoferowano całodobową infolinię.
Ten przydługawy wstęp jest zapisem moich ostatnich przemyśleń spod prysznica, kiedy uświadomiłam sobie, że ja kompletnie nie mam pojęcia, jak się zająć małym dzieckiem. Nie wychowałam się w wielopokoleniowej rodzinie, nigdy w życiu nie zmieniałam nikomu pieluchy i nawet nie mam do końca pewności, co to jest ciemiączko. No i doszłam do wniosku, że ktoś po prostu powinien mi to objaśnić, zapewnić cykl rzetelnych wykładów, pokazać wykresy, prezentacje, rysunki, wpoić podstawy wiedzy psychologiczno-pedagogiczno-etycznej, przeszkolić z zakresu pierwszej pomocy, chorób wieku dziecięcego i dietetyki, powiedzieć, jakich błędów wychowawczych unikać, jak postępować w kryzysowych sytuacjach, jak wyjaśnić świat młodemu człowiekowi, jak odpowiadać na najbardziej abstrakcyjne pytania, jak pokazać, co jest dobre, co nie, jak stworzyć więź, jak mądrze kochać, jak karać i nagradzać. Po takim cyklu, przyszedłby czas na zajęcia praktyczne, na których nauczyłabym się wszystkiego, co związane z pielęgnacją, karmieniem, zabawą. A na koniec czekałby mnie egzamin, którego wynik mógłby jasno poświadczyć "będziesz świetną mamą" albo "masz duże szanse sobie poradzić" albo "wstrzymaj się z zakładaniem rodziny, do czasu, gdy ukończysz kurs zadowalającą oceną". Tymczasem, jedyne, na co mogę liczyć to ułamek tej wiedzy, jaką pewnie zaserwują mi w szkole rodzenia- może nauczę się perfekcyjnie oddychać podczas porodu i dojdę do wprawy w mierzeniu przerw miedzy skurczami. Może nawet zostanę mistrzynią w zmienianiu pieluch, czy kąpaniu noworodka, ale nie spodziewam się, że ktoś mi jasno i konkretnie powie JAK być dobrą mamą.


Mamoblog

 



 

Aby móc dodawać komentarze musisz się zalogować.

PARTNERZY

 
REKLAMA
Reklama
Reklama