Reklama
Reklama
Reklama

Baby boom:

Mamoblog  cz. 16


13 listopada, 08:32

Podobno, jak się oparzy, to trzeba się złapać za ucho.
A co jeśli się oparzy w ucho?


13 listopada, 11:09

Oczywiście krótko po tym, jak pozbyliśmy się pieniędzy w związku z wakacjami i kończącym się OC, naszą uwagę zwrócił podejrzany chłodek w domu. No bo dlaczego właśnie teraz nie miałby się skończyć olej w piecu? Chyba zacznę szykować barłóg wokół kominka i gotować wodę na wieczorną kąpiel.
Ludzie żyli tak przez wieki, to my nie damy rady kilka dni?


13 listopada, 12:36

Nigdy nie pałałam miłością do rogali marcińskich, podobnie jak innych bułek, drożdżówek i pączków. No i proszę- pierwszy sezon poza Wielkopolską i nie mogę bez nich żyć. Jako, że w mazurskich cukierniach ich nie uświadczysz, miałam pomysł, żeby upiec własnoręcznie. Potem mi przeszło, bo w wiejskim sklepiku może być problem z białym makiem, a jak już robić, to porządne. W końcu wymogłam na Babci, że zamrozi. Zjem w grudniu.


13 listopada, 19:16

Zrobiłam pizzę. 7/8 jej powierzchni było jak trzeba- z szynką, cebulą, chilli, oliwkami i była to część dla M., a moją 1/8 (bo ja w ogóle pizzy nie lubię) obficie obłożyłam jajkiem na twardo w towarzystwie keczupu, majonezu i żółtego sera, gdyż intuicyjnie uznałam, że być może właśnie stworzyłam wersję pizzy, którą nie pogardzę. Idealnym dopełnieniem okazała się czekolada z truskawkowym nadzieniem. Pogratulowałam Dziecku zdecydowanego gustu kulinarnego, no i mnie pokarało. Dziecko posunęło się do bardzo podłych sztuczek, żeby mi udowodnić, że nie lubi ani pizzy, ani jajek na twardo, ani truskawkowej czekolady.
Udowodniło.

 

 

 

 

Mamoblog

 

<< poprzedni wpis........następny wpis>>

 

Aby móc dodawać komentarze musisz się zalogować.

PARTNERZY

 
REKLAMA
Reklama
Reklama