Reklama
Reklama
Reklama

Baby boom:

Mamoblog cz. 13


8 listopada, 11:37

Wróciłam. Po tygodniu w rozpadanej, zachmurzonej, rozmemłanej Wielkopolsce, Mazury powitały mnie słonecznym porankiem, a kot morzem czułości przeplatanej z wyraźnym wyrzutem z powodu rozłąki.
Ja się nie nadaję. Dawniej, wracając z rodzinnych, wielkopolskich stron obiecywałam sobie, że wizyty te trzeba ograniczyć. W trosce o własne zdrowie i portfel. Tu spokój, wieś, sielanka, a tam rozpusta- życie towarzyskie po tygodniach posuchy wybucha ze zdwojoną siłą, kluby, sklepy, kina przypominają, jak się wydaje pieniądze, póki zdrowy rozsądek i puste konto nie przypomną, że czas zawlec skacowane, zmęczone zwłoki z powrotem na wschodnie rubieże.
Obecnie, z wiadomych powodów, lista czyhających na mnie pokus znacznie się skróciła, co wcale nie oznacza, że wracam do domu wypoczęta, zadowolona, zabalsamowana lokalnym patriotyzmem na emigracji.
Po pierwsze, okazuje się, że miejskie rozrywki istnieją i mają się dobrze, tylko są currently unavailable. Przekonałam się na własnej skórze, gdy po godzinie z baru wypłoszył mnie żrący dym i hałas, które jakoś nigdy nie przeszkadzały. Chętni do zabawy znajomi też nadal są, tylko mam wrażenie, jakby moja, że tak powiem, towarzyska atrakcyjność wyraźnie spadła. No chyba, że chodzi o bezpłatną taksówkę. Te smutne przemyślenia wyciągnęły z zakamarków głowy niejasne przeczucie, że nic już nie będzie jak było. Skończyło się babci sranie, beztroska, zabawa - zaczęła się dorosłość.
Po drugie, już dawno wiedziałam, że ludzie w początkowym stadium zakochania, jakby nie byli fajni w pojedynkę, łącząc się w pary głupieją, chamieją i są niepoczytalni.


8 listopada, 11:43

W poniedziałek, dostaniemy kolejne zdjęcie do rodzinnego albumu. Nie mogę się doczekać. Dłuży mi się, nudzi mi się, czuję się, jakbym była w tej ciąży sto lat. A to dopiero czwarty miesiąc. I to początek. Dziecko jest nadal abstrakcją- jeszcze go nie czuć, prawie nie widać, czasem zapominam, że w ogóle jest.  Ostatnio kupiliśmy mu pierwszy element garderoby - śpiworek-kombinezon w kształcie bobro-misia. Sam szyk. No i przynajmniej jest namacalny dowód, że się pojawi.

 

 

 

Mamoblog

 

<< poprzedni wpis ...... następny wpis>>


 

Aby móc dodawać komentarze musisz się zalogować.

PARTNERZY

 
REKLAMA
Reklama
Reklama