|
Mamoblog cz. 11.
21 października, 15:05
Mam nowe włosy. Przypomniałam sobie dzisiaj jak to jest fajnie poświęcić kilka godzin tylko sobie. Wyłączyć telefon, zasiąść w fotelu, dać sobie wymasować głowę, wetrzeć we włosy cudowne odżywki, powybrzydzać, posłuchać komplementów (co z tego, że powtarzanych każdej klientce), a potem wrócić do domu z nową energią, dziękując Bogu, że jest się kobietą. Salon fryzjerski to takie specyficzne miejsce, w którym najbardziej stateczne matrony zaczynają świergotać jak licealistki, a najświeższe ploteczki żyć własnym życiem. Poza tym, fryzjer jak barman- nawet nie zauważysz, jak opowiesz mu pół życia.
22 października, 22:03
Ni stąd, ni zowąd, zupełnie niezasłużenie pozbawiono mnie Internetu. Brak Internetu zaliczam do prywatnych kataklizmów i czuję się z tym fatalnie. Jak bez ręki, rzekłabym. Moja sytuacja nie jest całkiem beznadziejna- na szczęście mogę zaplątać się w zwoje kabli i zdać na łaskę i niełaskę rozkapryszonego laptopa w podeszłym wieku, który ma w zwyczaju wyłączać się bez ostrzeżenia i nie posiada "r". Jak się przekonałam, trudno jest ułożyć dłuższe zdanie bez "r", a wklejanie go ("r") jest niezwykle uciążliwe. Za mną cały dzień sprzątania i przygotowań. Ubrałam 20 kompletów pościeli, na przykład. Padam. Dobranoc.
24 października, 23:59
Miałam dzisiaj leżeć i pachnieć... Zapomniałam o tym w ferworze przygotowań. Padam na twarz i nic mnie nie obchodzi, że dom zdecydowanie nie jest jeszcze gotowy na przyjęcie weselnych gości. Dokończę jutro.
Piszę tę notkę bardzo nieudolnie, a częstotliwość kasowania nadprogramowych literek mogłaby wskazywać na stan po spożyciu. Tymczasem, po prostu uczę się stukać w klawiaturę moimi nieziemsko długimi, pięknymi paznokciami, jakich jeszcze w życiu nie miałam. Cuda.
Proszę trzymać kciuki jutro. Nigdy nie wychodziłam za mąż, w związku z czym mam lekką tremę.

Mamoblog
<< poprzedni wpis ...... następny wpis >>
|