Reklama
Reklama
Reklama

Baby boom:

SuperKorczak cz.5: Studnia pełna mleka


Pamiętacie swój pierwszy dzień w pracy? Ja miałem takich kilka i przyznaję bez bicia - więcej już nie chcę.


Nowe miejsce, twarze, zwyczaje, wszystko jest nowe i tajemnicze. I ten moment, kiedy dostajesz pierwsze zadanie. No i klops. Trzeba się co chwilę kogoś o coś podpytywać, bo przecież nie wiesz miliona rzeczy, które dla reszty są tak oczywiste jak podpis na liście obecności. Kto zatem miał taki dzień, ten z łatwością postawi się na miejscu dziecka, które jest w takiej samej sytuacji zawsze, gdy próbuje coś zrozumieć.

„Więc cichutko, na palcach podchodzi, ostrożnie pociąga za rękaw i szeptem zadaje pytanie. Ono nie budzi mamy, ono tylko się zapyta, a potem: „Śpij sobie, mamusiu, ciebie główka boli”.

- Tam w górze jest Bozia. Bozia gniewa się na niegrzeczne dzieci, a grzecznym daje bułeczki, ciasteczka.

Gdzie Bozia?

- Tam wysoko, w górze.

A po ulicy idzie dziwny pan, cały biały.

- Kto to?

- Piekarz, piecze bułeczki i ciasteczka.

Tak? Więc ten pan jest Bozia?

Dziadzio umarł i zakopali go w ziemi.

- W ziemi zakopali? – dziwię się. – A jak mu dają jedzenie?

- Wykopują go – mówi dziecko – siekierą go wykopują.

Krówka daje mleko.

- Krówka? – zapytuję z niedowierzaniem. – A skąd krówka bierze mleko?

- Ze studni – odpowiada dziecko.

Dziecko wierzy, bo ilekroć samo coś chce wymyślić, błądzi, ono musi wierzyć.”*


 

 

Tekst: Mamotat

Janusz Korczak, Pisma Wybrane, Nasza Księgarnia, Warszawa 1984


 

Aby móc dodawać komentarze musisz się zalogować.

PARTNERZY

 
REKLAMA
Reklama
Reklama